- Na razie wszystko jest u nas wstrzymane. Musimy poczekać aż skończą się restrykcje koronawirusowe i będzie można się spotykać. W tej chwili nie działamy na pełnych obrotach, nie organizujemy większych zgromadzeń, bo nie chcemy się narażać na ewentualne zachorowania. Mamy na przykład dziadków, którzy wyjeżdżają do wnuków za granicę. Ja też nie chcę ryzykować, bo w listopadzie pochowałam córkę. Miała 48 lat i mieszkała w Poznaniu. Być może trochę za długo czekała ze zgłoszeniem się do lekarza - opowiada pani JaninaCzytaj więcej



















