
Na drugi dzień drugi koźlaczek
Pan Wojciech postanowił działać. Natychmiast wsiadł w samochód i pojechał do Kaźmierza szukać koziego mleka. Tylko jak nakarmić koźlaka? Pan Wojciech znalazł sposób. Użył mianowicie strzykawki do podawania małym dzieciom syropu na kaszel.
– Zacząłem ją karmić. Początek był trudny… Mleko ściekało po pyszczku, ale w końcu zaczęła połykać. Myślę sobie – jest dobrze! – opowiada pan Wojciech o niełatwych początkach opieki nad sarenką.
– Umieściliśmy ją w kartonie w naszej sypialni – dodaje Ewa Michalska, żona pana Wojciecha. – Do rana grzecznie spała.
Znowu coś piszczy
Po powrocie z Kaźmierza – z butelką do karmienia niemowląt – pan Wojciech dowiedział się od sąsiada, że… znowu słychać jakieś piski.
– Wyszedłem za płot, słucham – piszczy. Wreszcie widzę: drugi koźlak! Siedzi, patrzy czarnymi ślepkami… No i zaraz wieczorem pojechałem do Kaźmierza po drugą butelkę. I przy pomocy tych butelek uczyliśmy z żoną sarenki pić.
Po dwóch dniach spędzonych w kartonie, maleństwa trafiły do specjalnie przygotowanej przez troskliwych gospodarzy wygodnej zagrody. Miały tam miejsce do hasania, miały słomę, sianko. No i mleczko. Jeszcze na kilka dni przed rozstaniem sarenki z zapałem korzystały z butelek
Ostatnie wpisy
- Pokarało za rumakowanie
- Żółta kartka dla burmistrza Michalaka
- „Ja się na to nie zgadzam!”
- Ten pasożyt zagraża zdrowiu!
- Dziki Zachód w Brodziszewie
- Nowy dyrektor szkoły w Dusznikach
- Gmina szuka budowniczego parkingu
- Wrócą pieniądze do samorządów
- Zainteresowanie zaskoczyło
- Pniewianie na trzecim miejscu





















