
Tak zwana „Promenada” w Szamotułach jeszcze rok temu należała do najbardziej zaśmieconych miejsc w Szamotułach. Tej estetycznej dywersji sprzyjało przede wszystkim położenie piaszczysto-błotnej ścieżki i brak koszy. Co prawda przed laty Zakład Gospodarki Komunalnej w Szamotułach wieszał na płotach Rodzinnych Ogrodów Działkowych i prywatnych posesji worki, ale wiadomo było z góry, że ten pomysł, rodem z rosyjskiej „głubinki”, nie spełni swojej roli, bo worki pękały, a śmieci rozwiewał wiatr. Co roku problem się powtarzał. Zwłaszcza latem, kiedy to nasza szamotulska dziatwa wędrowała „Promenadą” na basen letni pijąc chemiczne ekstrakty i zajadając się chrupkami z dodatkiem ołowiu i arszeniku…
Cały tekst został umieszczony w poniedziałkowej Szamotulskiej





















