
Wydarzenia jak w sensacyjnym filmie
– Jak on zobaczył policję, to „zdziczał”, wyciągnął nóż, gdzieś tam miał go schowanego za pazuchą i próbował go sobie wbić. To działo się tutaj, u nas w salonie, w środku – wspomina dramatyczne wydarzenia z minionego czwartku Jan Myszkowski, właściciel salonu fryzjerskiego przy ulicy Braci Czeskich w Szamotułach. A potem padły strzały. Od policyjnych kul ucierpiał nie tylko mężczyzna z nożem, ale i przypadkowy przechodzień.
W czwartkowe popołudnie w stolicy powiatu rozegrały się sceny niczym z sensacyjnego filmu. Była strzelanina, były ofiary, wycie syren policyjnych radiowozów, były karetki, interweniował nawet śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a po wszystkim nastąpił najazd na miasto telewizyjnych ekip. Co dokładnie się wydarzyło?
Rozmowy, opinie i spostrzeżenia świadków i uczestników wydarzenia w jutrzejszym papierowym wydaniu Gazety





















