
Radni Dziamski i Pawlicki o znakach drogowych w stolicy powiatu
– Ja nie wiem, czy ja jestem jakiś niedorozwinięty, czy ja nie potrafię czytać znaków? „Gazeta” już o tym pisała… Ja tego nie mogę zrozumieć, nie można tego znaku zmienić? – pyta szamotulski radny Jan Dziamski.
Co zdenerwowało pana radnego? Słynny znak na Rynku w Szamotułach ustawiony przed wlotem ulicy Poznańskiej, zobowiązujący kierującego pojazdem skręcić w lewo za znakiem oraz zobowiązujący do jazdy prosto. Sęk w tym, że jechać prosto się nie da, chyba że w… sklep Kuraś Plus. Można natomiast za znakiem skręcić w prawo.
„Nie da się jechać prosto”
– Dla mnie jest oczywiste – kontynuuje zdenerwowany nielogicznym oznakowaniem Dziamski – że ja skręcam w prawo. Za znakiem nie da się jechać prosto, tylko i wyłącznie w prawo. Oraz w lewo. Prosto to można Kurasiowi w sklep wjechać.
Całość w papierowej gazecie
FOTO: – Nie rozumiem znaku STOP i ustąp pierwszeństwa na łączniku nad Jeziórkiem, przy jego wlocie w ulicę Chrobrego – mówi radny Marek Pawlicki