15 49.0138 8.38624 1 1 7000 1 https://szamotulska.pl 300 true 0
theme-sticky-logo-alt

Ceramika ludowa z Iłży w szamotulskim muzeum

Malowane ptaszki i nie tylko

W 1946 roku Iłżę odwiedził student Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, Andrzej Wajda. Podczas tego pobytu fenomen iłżeckiej ceramiki ludowej opisał w swych notatkach, które między innymi przygotowywał dla krakowskiego etnografa profesora Romana Reinfuss’ a, wybitnego specjalisty od ceramiki ludowej.

Fragment notatki Wajdy jednoznacznie definiuje wyjątkowość ludowej ceramiki z Iłży. Przyszły reżyser „Ziemi Obiecanej” i „Brzeziny” zapisał w notatniku w 1948 roku, co następuje: „Z trzech garncarzy, którzy tam jeszcze pozostali, każdy jest innym zupełnie typem twórcy, bo że to są twórcy, nie ulega żadnej wątpliwości (ewolucja formy i techniki). Pierwszy, którego odwiedziłem (Kitowski), robi na mnie wrażenie bardzo subtelnego artysty, kiedy pokazałem mu zaprojektowaną przez siebie karafkę w formie konia z rybim ogonem – było coś takiego w greckiej mitologii, chyba się to plątało koło Neptuna – widziałem, że był podniecony nową formą, orientuje się swobodnie w moich intencjach i wprowadza zmiany. Najbardziej jednak uderzyło mnie porównanie, jakie zrobił patrząc na głowę konia. Powiedział, że to tak jakby ten koń przechodził poza chmurami. Byłem wzruszony, czy nazwał to ktoś piękniej? Zrozumiałem wówczas, że to nie jest człowiek lepiący tradycyjne w formie figurki, ale że on przeżywa to, co tworzy. Jego zapał również bardzo zdziwił, chciał momentalnie, zaraz, z niecierpliwością, robić moją karafkę, to była niecierpliwość twórcy… Drugi garncarz to było właściwie duże i może nieco złośliwe dziecko, to zwyczajny prymitywiarz, jakiego można jeszcze spotkać na wsi, jego psy, tak, tak, psy, były pokraczne i jakby ulepione ręką dziecka, niezdarnie i niedbale, tak, jakby liczył na to, że mu się uda – i tak się nie poznają (Kitowski opracowywał bardzo starannie swoje figurki, a ręce, o których zresztą kilka razy wspominał, były specjalnie przez niego modelowane). Robił na mnie wrażenie podejrzliwego i zupełnie, ale to zupełnie nierozumiejącego, o co właściwie nam chodzi i po co inteligenci kupują te jego pieski. Trzeci najzupełniej świadomy swojej sytuacji i swoich kolegów garncarzy, jest najbardziej, żeby tak powiedzieć „oblatany”, zna różnych wojewodów i dyrektorów, pokpiwa sobie z niektórych z nich. To już nie inteligent wiejski, to badacz wnikliwy i zupełnie nowoczesny. Tamci dwaj nic, albo prawie nic nie potrafią powiedzieć o tym, że ginie ród garncarzy, od niego dowiedziałem się wszystkiego” (pis. org.).

W piątek 25 października ludowa ceramika z Iłży wystawiona została w Muzeum – Zamek Górków. Wykład wygłosił kustosz Muzeum Regionalnego w Iłży, Łukasz Babula. Powiedział między innymi o tym, że trzonem kolekcji są przedmioty ceramiczne (koguciki, pawie, zwierzęta domowe, lalki, figurki ludzi etc.) pochodzące z magazynów zlikwidowanej w 1992 roku Spółdzielni Rękodzieła Ludowego Chałupnik w Iłży. Na oficjalnej stronie iłżeckiego muzeum Łukasz Babula napisał: „Spółdzielnia Chałupnik darzona jest przez mieszkańców Iłży wielkim sentymentem. Nie ma chyba nic bardziej iłżeckiego, niż gliniana miniaturka lichtarzyka albo dwojaczków wzorowanych na ludowych naczyniach. Wielu Iłżan było zatrudnionych w spółdzielni, lub znała kogoś, kto w niej pracował”.

Wystawę będzie można zobaczyć jeszcze w 2025 roku. Dyrektor muzeum Michał Kruszona zapowiedział, że w lutym 2025 roku muzeum wydaje obszerną monografię poświęconą ceramice ludowej z Iłży.

WAG.

WPTAKI44A: Trzon muzealnej wystawy to ceramiczne koguciki, pawie, zwierzęta domowe, lalki, figurki ludzi

WPTAKI44B: Wystawę będzie można zobaczyć, co najmniej do lutego przyszłego roku

 

Poprzedni
Następny