15 49.0138 8.38624 1 1 7000 1 https://szamotulska.pl 300 true 0
theme-sticky-logo-alt

Biogazownia w Szamotułach?

Trąbczyński i Gzyl uważają, że to może mieć sens

 – Może da się pomyśleć o biogazowni? – pytał ostatnio prezesa szamotulskiej „komunalki”, Michała Dziedzica, radny Mikołaj Trąbczyński. O budowie biogazowni mówiła już w czasie kampanii wyborczej ubiegająca się wówczas o fotel burmistrza Szamotuł Joanna Gzyl. Co na to szef ZGK?

Biogazownia to elektrociepłownia na biogaz rolniczy (potocznie zwana biogazownią rolniczą), służy do produkcji biogazu, który obok m.in. słońca, wody czy wiatru, jest jednym z odnawialnych źródeł energii. Produkcja biogazu umożliwia zagospodarowanie w ekologiczny i bezpieczny sposób bioodpadów (tzw. biomasy) oraz przetworzenie ich na energię elektryczną i ciepło. Na ostatnim posiedzeniu gminnej komisji komunalnej Mikołaj Trąbczyński dopytywał Michała Dziedzica, prezesa spółki komunalnej, o możliwość budowy biogazowni w Szamotułach.

Gzyl też za biogazownią

Wcześniej, w czasie kampanii wyborczej, walcząca o urząd burmistrza Joanna Gzyl zwracała uwagę na sens budowy biogazowni w ramach klastra energetycznego.

Klaster energetyczny to umowa zawarta między jednostką samorządu terytorialnego a innymi podmiotami. W Szamotułach mogłaby być to umowa na przykład między gminą, Gałopolem, ZGK, czy też spółdzielnią mieszkaniową. Działając wspólnie, te jednostki tworzą kompleksową infrastrukturę energetyczną, obejmującą produkcję, przesył, dystrybucję i wykorzystanie energii – przekonywała Gzyl. – Przystąpienie do klastra energetycznego umożliwia dostęp do różnorodnych źródeł energii, w tym odnawialnych. Współpraca z innymi podmiotami otwiera możliwość inwestowania w instalacje solarną, wiatrową czy biogazową, co przyczynia się do dostarczania świeżych
i ekologicznych źródeł zasilania –
argumentowała.

Michał Dziedzic nie podziela entuzjazmu Trąbczyńskiego i Gzyl. – Ja szczerze mówiąc nie planuję biogazowni – odpowiada krótko. – Oborniki planują biogazownię i to jest koszt 50 milionów złotych – dodaje. A takich pieniędzy Zakład Gospodarki Komunalnej w Szamotułach nie ma. Gmina zresztą też.

Nie jestem przekonany”

Czy zdobycie dofinansowania zewnętrznego rozwiązałoby sprawę, jak sugeruje Trąbczyński?

To jest skomplikowana inwestycja i skomplikowane jest prowadzenie takiej inwestycji oraz prowadzenie później tych obiektów. Stopień skomplikowania biogazowni jest podobny do skomplikowania oczyszczalni ścieków. To nie jest łatwy obiekt – tłumaczy Michał Dziedzic. – Spotkałem się z wieloma użytkownikami tego typu obiektów. Koszt inwestycji to jedno, ale potem koszt prowadzenia biogazowni jest taki, że niektórzy gdyby wiedzieli, to by nie brali dofinansowania. Jeżeli ktoś ma dużo osadów, dużo odpadów i zapełni samodzielnie tego typu obiekt, zapewni wkład biomasy, to wtedy można rozmawiać. Natomiast, jeśli ten wkład przyjeżdża z zewnątrz i nigdy do końca nie wiemy, co to jest, to szansa, że któryś tam transport biomasy wybije nam bakterie w takiej biogazowni i będzie zatrzymanie jej pracy, jest duża. A koszty uruchomienia od początku są drastycznie wysokie. Biogazownia nie wpisuje się w moją wizję rozwoju ZGK. Nie jestem przekonany do tego typu inwestycji – podkreśla.

(mal)

 

Foto:  – Nie jestem przekonany do tego typu inwestycji – mówi o pomyśle budowy biogazowni w Szamotułach Michał Dziedzic

Poprzedni
Następny