15 49.0138 8.38624 1 1 7000 1 https://szamotulska.pl 300 true 0
theme-sticky-logo-alt

Do szkoły pojadą elektrykiem

Gmina Szamotuły kupiła pierwszy w historii autobus elektryczny

 – Przede wszystkim chcieliśmy państwu pokazać na co wydajemy publiczne pieniądze – mówił w miniony poniedziałek na szamotulskim Rynku burmistrz Piotr Michalak. W samo południe zaprezentował mieszkańcom najnowszy nabytek gminy – autobus elektryczny, którym będą dowożone dzieci do szkół, za – bagatela – 2,5 miliona złotych. Co istotne, gmina zapłaci tylko niewielką część tej kwoty.

Decyzja o zakupie nowego autobusu, i to elektrycznego, zapadła jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu. Sprawa była pilna, bowiem dotychczasowy gimbus ma już swoje lata i przejechane ponad 900 000 kilometrów. Ogłoszony w lutym przetarg na dostawę pojazdu został rozstrzygnięty w kwietniu. Kontraktem zainteresowały się aż trzy firmy: ARP, Solaris i Stromberg. Wygrała ta pierwsza. Warto podkreślić, że zamówienie było ważne nie tylko dla Szamotuł, ale i dla spółki ARP E-Vehicles z Bydgoszczy, która przez ponad rok  walczyła o kolejną umowę. To pokazuje jak silna konkurencja jest obecnie na rynku autobusowym – szczególnie w zakresie elektrobusów.

Koszt zakupu autobusu Pilea RFS 1000 wynosi 2 459 998,77 zł, z czego wartość dofinansowania z Polskiego Ładu to równe 2 000 000 zł. Obciążenie budżetu gminy nie jest więc duże. Dla porównania, tradycyjny autobus z silnikiem diesla kosztuje obecnie od 800 tys. zł do 1 mln zł, bez dofinansowania.

Umowa podpisana w autobusie

W poniedziałek w centralnym punkcie Rynku stanął, zwracając uwagę zielono-niebieskim lakierem, autobus Pilea. Każdy mógł obejrzeć pojazd z bliska, wejść do środka, porozmawiać z kierowcą. Nie był to jednak elektrobus, który będzie służył dziatwie szkolnej, ten dopiero powstanie. Prezentacji towarzyszyło podpisanie umowy na dostawę autobusu, naturalnie w autobusie. Firma ARP ma rok na dostarczenie elektryka do Szamotuł.

Ten niemały wydatek jest związany z naszą przyszłością, czyli młodym pokoleniem, ten autobus ma służyć dowozom dzieci do szkół, nie będzie wykorzystywany w komunikacji miejskiej. Cieszymy się, że obecny autobus jeszcze jeździ, chociaż prawdę mówiąc nie powinien się już pojawiać na drogach – zaznacza Piotr Michalak. Burmistrz zwraca także uwagę na aspekt ekologiczny – nowy wóz nie będzie zatruwał środowiska.

Chciałbym, aby ten nowy autobus pojawił się na drogach gminnych i zaczął dowozić dzieci po przyszłorocznych feriach zimowych, myślę, że byłoby to optymalne rozwiązanie – podkreśla Michalak.

Pilea, pojazd polski

Piotr Śladowski, prezes ARP E-Vehicles, bardzo zachwala autobus Pilea, dumę firmy.

Pilea to polski, innowacyjny, lekki elektryczny autobus. To jest polska technologia, za którą stoją polscy inżynierowie, którzy od samego początku nakreślili to auto jako pojazd elektryczny – mówił do zebranych na Rynku urzędników i mieszkańców. – Pilea to nie jest przeróbka, czy rozwinięcie aut spalinowych, to jest pojazd zbudowany jako typowo elektryczny.

Jedną z głównych cech Pilei jest bateria (waga ok. 3 ton) wbudowana w podłogę, a nie w dach, jak to ma miejsce u konkurencji. – Dzięki temu uzyskujemy bardzo nisko położony środek ciężkości, co każdy kierowca od razu wyczuwa, bo pojazd jest bardziej przyklejony do drogi, niż typowy autobus elektryczny, który ma baterię na dachu – podkreślał Śladowski. – Nasz pojazd jest bardzo stabilny, bezpieczny dla pasażerów. Bateria pod podłogą powoduje, że nasza podłoga na całej długości jest płaska, tego konkurencja nie ma – dodaje.

Zasięg pojazdu (około 270 km) jest wystarczający do rozwiezienia wszystkich uczniów do szamotulskich placówek oświatowych (używany obecnie autobus pokonuje dziennie 210 km). Elektryk ma wbudowaną ładowarkę stacjonarną, można go więc ładować wszędzie, gdzie znajdzie się gniazdko siły.

Prezes ARP wskazuje na niskie zużycie energii Pilei oraz niskie koszty serwisu, a co za tym idzie niewielkie koszty eksploatacji, nawet dwukrotnie niższe niż w przypadku autobusów tradycyjnych, spalinowych. Elektrobusy Pilea jeżdżą już po ulicach Zielonej Góry, Sieradza, Bełchatowa, Myszkowa.

Jedziemy

Po podpisaniu umowy kupna burmistrz Michalak i prezes Śladowski zaprosili mieszkańców do przejażdżki elektrobusem ulicami Szamotuł. Chętnych nie brakowało.

Wrażenia po pierwszej jeździe? Wspaniałe! Jest cicho wewnątrz, mniej szarpie, co jest – wydaje mi się – bardzo ważne – dzieli się z „Szamotulską” wrażeniami z pierwszego, historycznego kursu elektryka po stolicy powiatu wiceburmistrz Szymon Strojny. – Mam nadzieję, że będzie dobrze służył i mieszkańcom, i dzieciom przede wszystkim. Zastanawialiśmy się, czy będzie mógł być wykorzystywany na wycieczki szkolne… (śmiech). No, przy tym zasięgu (270 km – red.), to niestety jednak nie. Natomiast musimy iść z duchem czasu, a poza tym mamy dość korzystne warunki finansowania, nie angażujemy pieniędzy podatników, naszych pieniędzy gminnych, a to jest ważny argument przemawiający za zakupem elektrobusa.

Zdaniem Strojnego od elektromobilności nie ma odwrotu, trend jest jednoznaczny.  – Autobusy miejskie to jest jeden z takich obszarów, gdzie na pewno nowe technologie będą miały przyszłość w zastosowaniu. Możemy dyskutować na temat sensu użytkowania elektrycznych samochodów osobowych, czy elektrycznych autobusów na długie trasy, natomiast w miastach na pewno – z punktu widzenia ekologii – elektromobilność to jest droga, którą musimy podążać. Stwierdzenie banalne, ale oddające prawdę – zaznacza.

A może elektrykiem do Obrzycka?

Jedną z pasażerek pierwszego przejazdu Pileą po Szamotułach była Eugenia Mach z Piotrowa (gm. Obrzycko). I sama przejażdżka, i autobus elektryczny, zrobiły na pani Eugenii jak najlepsze wrażenie.

Jechało się fajnie, bardzo fajnie. Super! – uśmiecha się. – Takie elektryczne autobusy to z Szamotuł do Obrzycka i z powrotem powinny jeździć. A mamy właśnie kłopot z autobusami do Obrzycka. Teraz, w czasie wakacji, nie będą jeździły autobusy pana Michalaka i mamy problem. Czy to na rehabilitację do szpitala, czy do lekarza, czy choćby na zakupy pojechać do Szamotuł, to jest duży problem. Nie wiem jak to rozwiązać. Nasz burmistrz Kołoszuk i nowy wójt Klause, może by się dogadali, coś załatwili, żeby może rzadziej, ale jednak jakieś kursy były. Burmistrz Strojny też jest z Obrzycka, może pomoże? – żali się pani Eugenia na los obrzyczan nie dysponujących własnym środkiem lokomocji, zdanych na komunikację publiczną.

Szymon Strojny rozumie problemy życiowe mieszkańców odciętych latem od stolicy powiatu, wspominał o tym nawet w swojej kampanii wyborczej. Po ziemi wiceburmistrz Szamotuł stąpa jednak twardo. Nie pozostawia złudzeń: – Jako mieszkaniec Obrzycka wezmę problem zgłaszany przez panią Eugenię pod uwagę, natomiast nie oszukujmy się – o utrzymaniu linii autobusowych decyduje rachunek ekonomiczny.

Foto: Prezentacji towarzyszyło podpisanie umowy na dostawę autobusu, naturalnie w autobusie
Poprzedni
Następny