15 49.0138 8.38624 1 1 7000 1 https://szamotulska.pl 300 true 0
theme-sticky-logo-alt

Na Wschodzie bez zmian

Fundacja 02 w drodze na Ukrainę

Wyjeżdżając na Ukrainę mieliśmy świadomość tego, że wojna potrwać może jeszcze bardzo długo. Rosja ma większe zasoby ludzkie i materiałowe, a Ukraina zaprawionych w boju żołnierzy i „kozacki” spryt swoich dowódców. Najlepszą formą edukacji jest podróż. W drodze do Ustrzyk Dolnych (pierwszy postój) uświadomiliśmy sobie, że w Polsce wojna już spowszedniała.

(Zdjęcia na końcu artykułu)

Do Sambora i Pomicznej wieźliśmy sporo sprzętu. Mieliśmy ponad pół tony ładunku więcej niż mogliśmy zabrać. Przepisy są nieubłagane. Na szczęście umiejętnie rozłożony ciężar pozwolił nam szczęśliwie dobrnąć do celu. Sympatyczna polska celniczka poradziła nam, aby w przyszłości dbać o przepisy, albo zmienić samochód. Jak się potem okazało pomoc humanitarna ma jeszcze jakieś względy. Ale o zmianie samochodu pomyślimy.

Bank Spółdzielczy Duszniki – Zamieszkaj na swoim – Nowa, lepsza oferta kredytu mieszkaniowego

Dzięki naszym wcześniejszym inicjatywom (Galeria Jednego Obrazu i koncert Artura Barcisia) udało zebrać się trochę pieniędzy. Mogliśmy zatem zakupić wyposażenie do gabinetów rehabilitacyjnych w Samborze i sprzęt przeznaczony na front (m. in. agregaty i opony samochodowe). Jak zwykle otrzymaliśmy sporo towaru od naszych najwierniejszych darczyńców.

W tym miejscu pozwolę sobie ich wymienić: MAC BENZ, Rafał Starosta, który tym razem nie mógł nas wspomóc w podróży do Sambora, ale przekazał nam dla samborskiej przychodni ważny element wyposażenia, Michał Karwacki, Wojciech Drab, Firma Schody Trąbczyński, która nie tylko użyczyła nam samochodu, rodzina Kąkolewskich (Iza i Krzysztof), Marcin Niechciałkowski, rodzina Tarczewskich, firma „Balian” z Chrzypska Wielkiego, wrocławska fundacja „Weź Pomóż”, firma „Fitness Eurosport” z Wałcza, Wojciech Klauze, Przemysław Nowak, firma WI-BA-LAK i SP ZOZ w Szamotułach. Wszystkim im serdecznie dziękujemy.

Po przekroczeniu granicy polsko-ukraińskiej dotarliśmy szczęśliwie do Sambora, gdzie rozładowaliśmy sprzęt. Nasi przyjaciele z Pomicznej natychmiast udali się w drogę, bowiem przekazany im sprzęt, w tym agregaty i środki medyczne (znakomicie wyposażone apteczki), jak najszybciej powinien znaleźć się na froncie w okolicach Pokrowska.

Z miejsca rozładunku udaliśmy się na cmentarz polski w Samborze, gdzie złożyliśmy wieniec zaduszny na grobie rodziny Binaszewskich. Akt miał charakter symboliczny, bowiem wieniec dedykowaliśmy wszystkim zmarłym w Samborze rodakom. Potem już kilka oficjalnych spotkań i nocleg w sławnym, dzięki haszkowskiemu Szwejkowi, Hotelu Imperial, który na razie nawiązuje do stylu sowieckiej siermiężności i tandety. Ale było fajnie.

Rano wyjeżdżamy do Lwowa. Wiezie nas bardzo małomówny kierowca „rządowego” samochodu. We Lwowie iluminacja. Wiemy już, że Putin nie da rady. Ulice tętniące życiem. Dobrze nastraja nas słońce i życzliwość ludzi. Jeszcze tego samego dnia przekraczamy granicę. Nocleg w Ustrzykach i długa droga do domu.

WAG.

Tekst zamieszczony w poniedziałkowej Szamotulskiej

Foto u góry: Maciej Trąbczyński z przyjaciółmi z Pomicznej
Waldemar Górny i Maciej Trąbczyński przy grobie rodziny Binaszewskich
Na miejscu rozładunku. Mieliśmy ponad pół tony ładunku więcej niż mogliśmy zabrać
Poprzedni
Następny