15 49.0138 8.38624 1 1 7000 1 https://szamotulska.pl 300 true 0
theme-sticky-logo-alt

Kto nie chce nowej szkoły w Szamotułach i dlaczego?

Dyrektor Dubiel: – Ta szkoła i tak powstanie

 Bartosz Remplewicz, właściciel hotelu Remes i Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Opalenicy, chce uruchomić kolejną szkołę sportową w Szamotułach. Podstawówkę i liceum. Chce na własny koszt zbudować budynek szkoły oraz halę sportową na potrzeby uczniów. Mówi o zainwestowaniu w stolicy powiatu 15 milionów złotych. Rozwinięto przed takim inwestorem czerwony dywan i powitano szampanem? Nic z tych rzeczy. W Szamotułach Remplewicz nie jest mile widziany. Dlaczego?

Szkoła Mistrzostwa Sportowego Remes to miejsce, w którym rodzice i szkoła współpracują ze sobą – są partnerami, postępy uczniów są skutecznie monitorowane, a jakiekolwiek deficyty w rozwoju lub talent są łatwiejsze do zidentyfikowania. „W naszej szkole zarówno rodzice, jak i nauczyciele odgrywają kluczową rolę w edukacji młodego człowieka. W codziennej pracy dążymy do łączenia swojej zdolności do inspirowania i budzenia kreatywności ze wsparciem zapewnianym przez rodziców, dzięki czemu uczniowie będą najlepiej przygotowani na doświadczenia szkolne i z życia codziennego” – zapewnia uczelnia w Opalenicy.

Czas na Szamotuły

Remplewicz to rzutki przedsiębiorca. Jego Hotel Remes Sport & Spa uważany jest jednym z najatrakcyjniejszych tego typu obiektów w Polsce. Podczas Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2012 mieszkał tam jeden z najwybitniejszych piłkarzy na świecie Cristiano Ronaldo. Teraz Bartosz Remplewicz chce inwestować w Szamotułach. W sumie chce uruchomić 35 szkół sportowych w różnych powiatach.

Ogłosiliśmy nabór, jesteśmy w fazie produkcji szkoły – mówi. I wyjaśnia, że chodzi o budynek w technologii modułowej, docelowo dla 300 uczniów. Szkoła ma rozpocząć działalność 1 września tego roku.

Muszę więc podjąć kluczowe decyzje, a rozmowa z gminą trwa już półtora roku. Mam kilka lokalizacji, gdzie mogę szkołę ustawić. W Opalenicy szkoła prężnie się rozwija, jest zapotrzebowanie, w dwóch oddziałach nie ma już miejsc. Do naszej szkoły chodzą dzieci z autyzmem, z nadwagą. Jest to szkoła sportowa, ale z akcentem na rekreację, kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych – tłumaczy.

Najlepszą, z punktu widzenia inwestora, lokalizacją dla jego szkoły byłby teren Centrum Sportu Szamotuły przy ul. Sportowej 6. Pierwsze rozmowy na ten temat z prezesem centrum Michałem Zielińskim dotyczyły działki za pływalnią, ale pojawił się projekt hali z lodowiskiem, która tam właśnie ma stanąć, więc pomysł upadł. Drugą lokalizacją jest gminny nieużytek w pobliżu torów kolejowych. Remplewicz chciałby wydzierżawić ten grunt na 25 lat.

Miasto może zyskać

Dlaczego w tym miejscu? Bo do szkoły będą chodzić dzieci z Szamotuł i okolic, więc jest to dobre miejsce, w centrum miasta. Chcę tam stworzyć bazę do nowoczesnej edukacji – szkołę, halę, symulatory sportowe. Jest tam już pływalnia, Hala Wacław, boiska, powstanie lodowisko, wszystko na miejscu. Korzyści z naszej bazy będzie też miało centrum sportu, dodatkowe środki finansowe – argumentuje. – Kiedyś przyjeżdżały do Szamotuł drużyny z najwyższej półki, ja myślę, że do tych czasów trzeba wrócić.

Według wyliczeń Remplewicza, dzięki jego inwestycji, budżet oświatowy gminy może zaoszczędzić w perspektywie jakichś dwóch, trzech lat nawet trzy miliony złotych. – Jeżeli powstaną szkoły prywatne, to odciążą budżet gminy. Gmina nie będzie musiała do dziecka nic dopłacać – podkreśla. – 75 procent kosztów oświatowych to utrzymanie nauczycieli, wypłaty, trzynastki, nadgodziny. Ja gwarantuję przejęcie tych nauczycieli, czyli nie będzie kosztów dla gminy.

Miastu projekt inwestora z Opalenicy początkowo bardzo się spodobał, władze widziały możliwość sporego zarobku dla centrum sportu z tytułu wynajmu szkole sportowej obiektów. Ale później coś się zmieniło.

Właściciel firmy Remes pojawił się na ostatniej sesji rady miejskiej z apelem skierowanym do władz o podjęcie decyzji. Decyzji o udostępnienie terenu na szkołę przy ulicy Sportowej 6. – Półtora roku minęło odkąd pojawiłem się w Szamotułach z projektem szkoły, chciałbym wiedzieć, czy tak, czy nie. Wydaje mi się jednak, że dla miasta to jest idealna sprawa – przekonywał. – Ja nie jestem mentalnie przygotowany do takich długich procesów decyzyjnych – dodał.

Zderzenie ze ścianą

Jeżeli Bartosz Remplewicz spodziewał się czerwonego dywanu i szampana na powitanie, to się zawiódł. Wygląda na to, że w Szamotułach nie jest mile widziany.

Mówi pan, że mentalnie nie jest pan przygotowany na taką długą decyzję. Jestem bardzo zdziwiony, bo ja mentalnie nie jestem przyzwyczajony do takiego stylu, jaki pan prezentuje, ale w biznesie może to jest normalne – stwierdził z przekąsem Piotr Michalak. – Dostał pan konkretną odpowiedź – nie. Więc jestem zaskoczony, że pan udaje, że pan nie wie. Zarazem ogłasza pan nabór do szkoły, której nie ma, to jest bardzo odważny biznesowo ruch, gratuluję. My w naszą bazę zainwestowaliśmy z myślą o naszych mieszkańcach, a nie o pana biznesie. Chcemy, żeby nasi nauczyciele mieli u nas pracę, a nie u pana – wyłuszczał swój punkt widzenia na temat projektu Remplewicza. Bardzo stanowczym głosem.

Burmistrz wyjaśnił, że gmina sama rozważa budowę nowej szkoły właśnie na terenie centrum sportu. – To, co pan tutaj zawarł jest w pewnym sensie odważne, bezczelne. Wrysowuje pan sobie w mapkę swoja szkołę na naszym terenie, na co pan nie ma zgody. Pisze pan o jakiejś lokalizacji przy centrum sportu, na co pan nie ma zgody. To jest niepoważne. Również te wyliczenia, że na tym zyskamy, to również nie jest prawdą – wytykał inwestorowi z Opalenicy.

Bartosz Remplewicz sprawiał wrażenie zaskoczonego zdecydowanym stanowiskiem burmistrza. – Czy pan z każdym inwestorem tak postępuje? Ja przychodzę z inwestycją wartą 15 milionów złotych, gmina nie daje nic, ani złotówki nie chcę. Uzbrajam działkę, buduję szkołę, a pan ma problem z wizualizacją, która była tworzona z prezesem centrum sportu rok temu. Ja tego nie rozumiem! – dziwił się. – Pan mówi, że jestem bezczelny? Pierwszy raz zderzam się z taką sytuacją. No po to jest centrum sportu, żeby tam był sport. Prowadzimy przez rok dyskusję i zarzuca mi się jakieś kłamstwo i jakieś mówienie nieprawdy, no grubo. Grubo!

– Grube jest pana postępowanie, po prostu usłyszał pan teraz prawdę. Pan nie będzie nas terroryzował mówiąc, że przychodzi, jako inwestor i decydował za nas, co mamy robić ze swoim gruntem – irytował się Michalak.

Radni zaskoczeni

Zdaniem Damiana Dubiela, dyrektor Centrum Usług Wspólnych w Szamotułach administrującego oświatą, do projektu Bartosza Remplewicza należy podejść z dużą dozą ostrożności. Nie wiadomo bowiem kto w szkole będzie nauczał, jaki ta będzie prezentowała poziom naukowy. Dubiel przekonuje, że przejście uczniów ze szkół gminnych do prywatnej oznacza stratę finansową dla samorządu. Gmina przede wszystkim powinna zadbać o własne szkoły, o własne dzieci, podkreśla.

A co na to radni? Większość twierdzi, że jest zaskoczona aferą z Remplewiczem. Mówią, że tak naprawdę niewiele wiedzą o przebiegu rozmów burmistrza z inwestorem, że nie byli o nich informowani, że rada miejska pominięta została w procesie decyzyjnym. Łukasz Heckert zastanawia się, kto właściwie podjął decyzję o odmowie budowy szkoły Remes na terenie centrum sportu. – Bo jako radny nie kojarzę, żeby na sesji była jakakolwiek dyskusja na ten temat, a pan burmistrz tak odgórnie sobie podjął decyzję, że nie. Na jakiej podstawie? – pyta radny.

Podobnie sprawę widzi Ilona Kaluga: – Jest mi przykro, że my, jako członkowie komisji sportu, nie wiemy nic o jakichś spotkaniach. Uważam, że tę kwestię powinniśmy przedyskutować z burmistrzem.

Radna Kaluga zaznacza, że jest zwolennikiem powstania szkoły Remplewicza w Szamotułach. – Uważam, że każda forma sportu jest wskazana dla naszych dzieci. I nie interesują mnie jakieś układy polityczne, niepolityczne, jestem za dialogiem – mówi.

Z kolei Bernadeta Markiewicz, jako jedna z nielicznych, dobrze pamięta pierwsze rozmowy, półtora roku temu, na temat inwestycji Bartosza Remplewicza. – Pamiętam słowa burmistrza, że to jest dobre rozwiązanie dla naszej gminy, ponieważ centrum sportu przez to będzie użyczać bazę sportową i uzyska dodatkowe dochody. Nie dotarły do mnie informacje, że ten proces decyzyjny tak długo trwał. Nie otrzymałam informacji o sposobie zakończenia sprawy. To jest tak ważki temat, że powinien pojawić się w porządku obrad rady miejskiej – uważa.

Zaskoczony burmistrz, zaskoczona przewodnicząca

Zaskoczony jest również burmistrz Michalak. Zaskoczony niewiedzą radnych. – Była rozmowa z radnymi i było widać, że nie są zainteresowani. Ale to jest moja decyzja – podkreśla. – My jesteśmy odpowiedzialni za nasze szkoły. Powinniśmy koncentrować się na własnej infrastrukturze, oświacie, a nie na prywatnym biznesie. W mojej opinii jest więcej argumentów przeciw niż za.

– Nikt nie słyszał, jak będzie dalej, raczej dowiedzieliśmy się z mediów, że szkoła powstanie – mówi Justyna Szaniawska-Budaj, przewodnicząca rady miejskiej. – I tak naprawdę z Facebooka dowiedzieliśmy się, że będzie szkoła w Szamotułach i znamy jej dyrektora (Sławomir Dyzert – red.). Natomiast nic poza tym.

Ja dzisiaj przeżyłam szok, jak dostałam informację, że ta szkoła powstaje. Dla mnie to jest dezinformacja, jeśli chodzi o mieszkańców – dodaje Ilona Kaluga.

Skoro placówka powstanie, to w naszym interesie jest, aby korzystała z obiektów sportowych, na których my, jako gmina, zarobimy – przekonuje Joanna Gzyl. Radna zapewnia, że sama chętnie oddałaby swoje dziecko do szkoły niepublicznej, bo ta oferuje więcej możliwości, jeśli chodzi o rozwijanie pasji uczniów. W szkołach publicznych natomiast dzieci uzdolnione są – jej zdaniem – pomijane. Gzyl zwraca też uwagę, że błędem jest koncentrowanie się wyłącznie na kosztach i zyskach związanych z uruchomieniem szkoły prywatnej, istotniejsze są bowiem możliwości rozwoju, jakie zyska młodzież.

– Dla kilku srebrników mamy zaprzepaścić nasz system oświaty? – pyta z kolei burmistrz Michalak.

Bartosz Węglewski w szkole Remplewicza widzi przede wszystkim zagrożenie dla przyszłości szkół gminnych. – W momencie powstania takiej szkoły my będziemy musieli nasze gminne zamykać. Wiadomo, że jest to szkoła prestiżowa, ma fajne zaplecze, pewnie będzie dobrze prowadzona, więc my stracimy uczniów – przewiduje.

Szkoła i tak powstanie

Wy patrzycie na mnie, na prywaciarza, jako coś złego – zwracał się Bartosz Remplewicz do radnych podczas obrad rady. – Ja nie chcę od centrum sportu nic. Ja będę miał halę sportową swoją, ja ją wybuduję, za pół roku będzie stała. Szkoła w Szamotułach panie burmistrzu i tak powstanie. Nikt mi jej nie zabroni. W niej będą wasze dzieci, wasi nauczyciele, wasz dyrektor, Sławomir Dyzert. Zróbmy coś razem – apelował. – Jest nieużytek, ja daję piętnaście milionów, szkołę, halę, symulatory. Dzieci i rodzice będą zadowoleni. Zmniejszę wam dziurę budżetową o trzy miliony. Owszem, zarobię, a jak stracę? Ja biorę ryzyko. Oczekuję, żebyście się określili. Gmina nie zrobi bardzo dobrych szkół, bo to jest trochę jak z socjalizmem – to fajnie brzmi, ale jakoś się nikomu nie udało.

– Otwiera pan na dziś szkołę-widmo, bo nie wiemy, w którym miejscu, biznesowo słabo. Pan nawet nie wie, gdzie ją będzie budował – wykazywał słabe punkty projektu burmistrz Michalak.

Jeżeli oglądają nas inni inwestorzy, którzy chcieliby tutaj cokolwiek zrobić, to mają już taką opinię o nas wyrobioną, że ja się nie dziwię, że nikt nie chce do Szamotuł przyjść i zainwestować swoje pieniądze – podsumował burzliwą dyskusję Łukasz Heckert. – Państwo się spotkali przy kawie i ustalili, czy to będzie fajne, czy niefajne. Nie było konkretnego spotkania rady – wytknął burmistrzowi.

Do wypowiedzi Heckerta nawiązał Remplewicz, opisując swoją wizytę u zastępcy burmistrza: – Zastępca mnie przyjął, trwało to piętnaście sekund. Życzę każdej gminie takich ludzi, którzy inwestorów przyjmują w piętnaście sekund (w tym momencie na sali rozległy się oklaski – red.). Pytam się, czy jest jakaś odpowiedź, a on mówi, że jest negatywna. Ja się pytam, stojąc w drzwiach – dlaczego? On mówi, że radni tak zadecydowali (na sali obrad rozległo się buczenie i wrzaski – red.). To ja się wycofałem, no i przyszedłem tu dzisiaj na sesję.

Relacja inwestora z Opalenicy wyraźnie zdenerwowała burmistrza. – Powoływanie się teraz na niby wypowiedź mojego zastępcy jest totalna amatorką. Nie róbmy z obrad folwarku, cyrku – komentował.

Czym zakończyła się debata? Radni doszli do wniosku, że propozycję Bartosza Remplewicza budowy szkoły sportowej w Szamotułach należy jeszcze raz dokładnie przeanalizować i dopiero po rozważeniu argumentów podjąć decyzję o ewentualnej odmowie udostępnienia mu działki na terenie centrum sportu.

Ta szkoła i tak powstanie, ona jest już zarejestrowana, jest tylko kwestia jej lokalizacji – przypomina radnym i burmistrzowi dyrektor Damian Dubiel.

 

Foto: Bartosz Remplewicz chce zbudować w Szamotułach szkołę sportową. Budynek w systemie modułowym miałby stanąć na terenie centrum sportu. Burmistrz Michalak mówi stanowcze „nie!” (fot. SMS Remes Opalenica)
Poprzedni
Następny