
Dyrektor Dubiel: – Ta szkoła i tak powstanie
Bartosz Remplewicz, właściciel hotelu Remes i Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Opalenicy, chce uruchomić kolejną szkołę sportową w Szamotułach. Podstawówkę i liceum. Chce na własny koszt zbudować budynek szkoły oraz halę sportową na potrzeby uczniów. Mówi o zainwestowaniu w stolicy powiatu 15 milionów złotych. Rozwinięto przed takim inwestorem czerwony dywan i powitano szampanem? Nic z tych rzeczy. W Szamotułach Remplewicz nie jest mile widziany. Dlaczego?
Szkoła Mistrzostwa Sportowego Remes to miejsce, w którym rodzice i szkoła współpracują ze sobą – są partnerami, postępy uczniów są skutecznie monitorowane, a jakiekolwiek deficyty w rozwoju lub talent są łatwiejsze do zidentyfikowania. „W naszej szkole zarówno rodzice, jak i nauczyciele odgrywają kluczową rolę w edukacji młodego człowieka. W codziennej pracy dążymy do łączenia swojej zdolności do inspirowania i budzenia kreatywności ze wsparciem zapewnianym przez rodziców, dzięki czemu uczniowie będą najlepiej przygotowani na doświadczenia szkolne i z życia codziennego” – zapewnia uczelnia w Opalenicy.
Czas na Szamotuły
Remplewicz to rzutki przedsiębiorca. Jego Hotel Remes Sport & Spa uważany jest jednym z najatrakcyjniejszych tego typu obiektów w Polsce. Podczas Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2012 mieszkał tam jeden z najwybitniejszych piłkarzy na świecie Cristiano Ronaldo. Teraz Bartosz Remplewicz chce inwestować w Szamotułach. W sumie chce uruchomić 35 szkół sportowych w różnych powiatach.
– Ogłosiliśmy nabór, jesteśmy w fazie produkcji szkoły – mówi. I wyjaśnia, że chodzi o budynek w technologii modułowej, docelowo dla 300 uczniów. Szkoła ma rozpocząć działalność 1 września tego roku.
– Muszę więc podjąć kluczowe decyzje, a rozmowa z gminą trwa już półtora roku. Mam kilka lokalizacji, gdzie mogę szkołę ustawić. W Opalenicy szkoła prężnie się rozwija, jest zapotrzebowanie, w dwóch oddziałach nie ma już miejsc. Do naszej szkoły chodzą dzieci z autyzmem, z nadwagą. Jest to szkoła sportowa, ale z akcentem na rekreację, kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych – tłumaczy.
Najlepszą, z punktu widzenia inwestora, lokalizacją dla jego szkoły byłby teren Centrum Sportu Szamotuły przy ul. Sportowej 6. Pierwsze rozmowy na ten temat z prezesem centrum Michałem Zielińskim dotyczyły działki za pływalnią, ale pojawił się projekt hali z lodowiskiem, która tam właśnie ma stanąć, więc pomysł upadł. Drugą lokalizacją jest gminny nieużytek w pobliżu torów kolejowych. Remplewicz chciałby wydzierżawić ten grunt na 25 lat.
Miasto może zyskać
– Dlaczego w tym miejscu? Bo do szkoły będą chodzić dzieci z Szamotuł i okolic, więc jest to dobre miejsce, w centrum miasta. Chcę tam stworzyć bazę do nowoczesnej edukacji – szkołę, halę, symulatory sportowe. Jest tam już pływalnia, Hala Wacław, boiska, powstanie lodowisko, wszystko na miejscu. Korzyści z naszej bazy będzie też miało centrum sportu, dodatkowe środki finansowe – argumentuje. – Kiedyś przyjeżdżały do Szamotuł drużyny z najwyższej półki, ja myślę, że do tych czasów trzeba wrócić.
Według wyliczeń Remplewicza, dzięki jego inwestycji, budżet oświatowy gminy może zaoszczędzić w perspektywie jakichś dwóch, trzech lat nawet trzy miliony złotych. – Jeżeli powstaną szkoły prywatne, to odciążą budżet gminy. Gmina nie będzie musiała do dziecka nic dopłacać – podkreśla. – 75 procent kosztów oświatowych to utrzymanie nauczycieli, wypłaty, trzynastki, nadgodziny. Ja gwarantuję przejęcie tych nauczycieli, czyli nie będzie kosztów dla gminy.
Miastu projekt inwestora z Opalenicy początkowo bardzo się spodobał, władze widziały możliwość sporego zarobku dla centrum sportu z tytułu wynajmu szkole sportowej obiektów. Ale później coś się zmieniło.
Właściciel firmy Remes pojawił się na ostatniej sesji rady miejskiej z apelem skierowanym do władz o podjęcie decyzji. Decyzji o udostępnienie terenu na szkołę przy ulicy Sportowej 6. – Półtora roku minęło odkąd pojawiłem się w Szamotułach z projektem szkoły, chciałbym wiedzieć, czy tak, czy nie. Wydaje mi się jednak, że dla miasta to jest idealna sprawa – przekonywał. – Ja nie jestem mentalnie przygotowany do takich długich procesów decyzyjnych – dodał.
Zderzenie ze ścianą
Jeżeli Bartosz Remplewicz spodziewał się czerwonego dywanu i szampana na powitanie, to się zawiódł. Wygląda na to, że w Szamotułach nie jest mile widziany.
– Mówi pan, że mentalnie nie jest pan przygotowany na taką długą decyzję. Jestem bardzo zdziwiony, bo ja mentalnie nie jestem przyzwyczajony do takiego stylu, jaki pan prezentuje, ale w biznesie może to jest normalne – stwierdził z przekąsem Piotr Michalak. – Dostał pan konkretną odpowiedź – nie. Więc jestem zaskoczony, że pan udaje, że pan nie wie. Zarazem ogłasza pan nabór do szkoły, której nie ma, to jest bardzo odważny biznesowo ruch, gratuluję. My w naszą bazę zainwestowaliśmy z myślą o naszych mieszkańcach, a nie o pana biznesie. Chcemy, żeby nasi nauczyciele mieli u nas pracę, a nie u pana – wyłuszczał swój punkt widzenia na temat projektu Remplewicza. Bardzo stanowczym głosem.
Burmistrz wyjaśnił, że gmina sama rozważa budowę nowej szkoły właśnie na terenie centrum sportu. – To, co pan tutaj zawarł jest w pewnym sensie odważne, bezczelne. Wrysowuje pan sobie w mapkę swoja szkołę na naszym terenie, na co pan nie ma zgody. Pisze pan o jakiejś lokalizacji przy centrum sportu, na co pan nie ma zgody. To jest niepoważne. Również te wyliczenia, że na tym zyskamy, to również nie jest prawdą – wytykał inwestorowi z Opalenicy.
Bartosz Remplewicz sprawiał wrażenie zaskoczonego zdecydowanym stanowiskiem burmistrza. – Czy pan z każdym inwestorem tak postępuje? Ja przychodzę z inwestycją wartą 15 milionów złotych, gmina nie daje nic, ani złotówki nie chcę. Uzbrajam działkę, buduję szkołę, a pan ma problem z wizualizacją, która była tworzona z prezesem centrum sportu rok temu. Ja tego nie rozumiem! – dziwił się. – Pan mówi, że jestem bezczelny? Pierwszy raz zderzam się z taką sytuacją. No po to jest centrum sportu, żeby tam był sport. Prowadzimy przez rok dyskusję i zarzuca mi się jakieś kłamstwo i jakieś mówienie nieprawdy, no grubo. Grubo!
– Grube jest pana postępowanie, po prostu usłyszał pan teraz prawdę. Pan nie będzie nas terroryzował mówiąc, że przychodzi, jako inwestor i decydował za nas, co mamy robić ze swoim gruntem – irytował się Michalak.
Radni zaskoczeni
Zdaniem Damiana Dubiela, dyrektor Centrum Usług Wspólnych w Szamotułach administrującego oświatą, do projektu Bartosza Remplewicza należy podejść z dużą dozą ostrożności. Nie wiadomo bowiem kto w szkole będzie nauczał, jaki ta będzie prezentowała poziom naukowy. Dubiel przekonuje, że przejście uczniów ze szkół gminnych do prywatnej oznacza stratę finansową dla samorządu. Gmina przede wszystkim powinna zadbać o własne szkoły, o własne dzieci, podkreśla.
A co na to radni? Większość twierdzi, że jest zaskoczona aferą z Remplewiczem. Mówią, że tak naprawdę niewiele wiedzą o przebiegu rozmów burmistrza z inwestorem, że nie byli o nich informowani, że rada miejska pominięta została w procesie decyzyjnym. Łukasz Heckert zastanawia się, kto właściwie podjął decyzję o odmowie budowy szkoły Remes na terenie centrum sportu. – Bo jako radny nie kojarzę, żeby na sesji była jakakolwiek dyskusja na ten temat, a pan burmistrz tak odgórnie sobie podjął decyzję, że nie. Na jakiej podstawie? – pyta radny.
Podobnie sprawę widzi Ilona Kaluga: – Jest mi przykro, że my, jako członkowie komisji sportu, nie wiemy nic o jakichś spotkaniach. Uważam, że tę kwestię powinniśmy przedyskutować z burmistrzem.
Radna Kaluga zaznacza, że jest zwolennikiem powstania szkoły Remplewicza w Szamotułach. – Uważam, że każda forma sportu jest wskazana dla naszych dzieci. I nie interesują mnie jakieś układy polityczne, niepolityczne, jestem za dialogiem – mówi.
Z kolei Bernadeta Markiewicz, jako jedna z nielicznych, dobrze pamięta pierwsze rozmowy, półtora roku temu, na temat inwestycji Bartosza Remplewicza. – Pamiętam słowa burmistrza, że to jest dobre rozwiązanie dla naszej gminy, ponieważ centrum sportu przez to będzie użyczać bazę sportową i uzyska dodatkowe dochody. Nie dotarły do mnie informacje, że ten proces decyzyjny tak długo trwał. Nie otrzymałam informacji o sposobie zakończenia sprawy. To jest tak ważki temat, że powinien pojawić się w porządku obrad rady miejskiej – uważa.
Zaskoczony burmistrz, zaskoczona przewodnicząca
Zaskoczony jest również burmistrz Michalak. Zaskoczony niewiedzą radnych. – Była rozmowa z radnymi i było widać, że nie są zainteresowani. Ale to jest moja decyzja – podkreśla. – My jesteśmy odpowiedzialni za nasze szkoły. Powinniśmy koncentrować się na własnej infrastrukturze, oświacie, a nie na prywatnym biznesie. W mojej opinii jest więcej argumentów przeciw niż za.
– Nikt nie słyszał, jak będzie dalej, raczej dowiedzieliśmy się z mediów, że szkoła powstanie – mówi Justyna Szaniawska-Budaj, przewodnicząca rady miejskiej. – I tak naprawdę z Facebooka dowiedzieliśmy się, że będzie szkoła w Szamotułach i znamy jej dyrektora (Sławomir Dyzert – red.). Natomiast nic poza tym.
– Ja dzisiaj przeżyłam szok, jak dostałam informację, że ta szkoła powstaje. Dla mnie to jest dezinformacja, jeśli chodzi o mieszkańców – dodaje Ilona Kaluga.
– Skoro placówka powstanie, to w naszym interesie jest, aby korzystała z obiektów sportowych, na których my, jako gmina, zarobimy – przekonuje Joanna Gzyl. Radna zapewnia, że sama chętnie oddałaby swoje dziecko do szkoły niepublicznej, bo ta oferuje więcej możliwości, jeśli chodzi o rozwijanie pasji uczniów. W szkołach publicznych natomiast dzieci uzdolnione są – jej zdaniem – pomijane. Gzyl zwraca też uwagę, że błędem jest koncentrowanie się wyłącznie na kosztach i zyskach związanych z uruchomieniem szkoły prywatnej, istotniejsze są bowiem możliwości rozwoju, jakie zyska młodzież.
– Dla kilku srebrników mamy zaprzepaścić nasz system oświaty? – pyta z kolei burmistrz Michalak.
Bartosz Węglewski w szkole Remplewicza widzi przede wszystkim zagrożenie dla przyszłości szkół gminnych. – W momencie powstania takiej szkoły my będziemy musieli nasze gminne zamykać. Wiadomo, że jest to szkoła prestiżowa, ma fajne zaplecze, pewnie będzie dobrze prowadzona, więc my stracimy uczniów – przewiduje.
Szkoła i tak powstanie
– Wy patrzycie na mnie, na prywaciarza, jako coś złego – zwracał się Bartosz Remplewicz do radnych podczas obrad rady. – Ja nie chcę od centrum sportu nic. Ja będę miał halę sportową swoją, ja ją wybuduję, za pół roku będzie stała. Szkoła w Szamotułach panie burmistrzu i tak powstanie. Nikt mi jej nie zabroni. W niej będą wasze dzieci, wasi nauczyciele, wasz dyrektor, Sławomir Dyzert. Zróbmy coś razem – apelował. – Jest nieużytek, ja daję piętnaście milionów, szkołę, halę, symulatory. Dzieci i rodzice będą zadowoleni. Zmniejszę wam dziurę budżetową o trzy miliony. Owszem, zarobię, a jak stracę? Ja biorę ryzyko. Oczekuję, żebyście się określili. Gmina nie zrobi bardzo dobrych szkół, bo to jest trochę jak z socjalizmem – to fajnie brzmi, ale jakoś się nikomu nie udało.
– Otwiera pan na dziś szkołę-widmo, bo nie wiemy, w którym miejscu, biznesowo słabo. Pan nawet nie wie, gdzie ją będzie budował – wykazywał słabe punkty projektu burmistrz Michalak.
– Jeżeli oglądają nas inni inwestorzy, którzy chcieliby tutaj cokolwiek zrobić, to mają już taką opinię o nas wyrobioną, że ja się nie dziwię, że nikt nie chce do Szamotuł przyjść i zainwestować swoje pieniądze – podsumował burzliwą dyskusję Łukasz Heckert. – Państwo się spotkali przy kawie i ustalili, czy to będzie fajne, czy niefajne. Nie było konkretnego spotkania rady – wytknął burmistrzowi.
Do wypowiedzi Heckerta nawiązał Remplewicz, opisując swoją wizytę u zastępcy burmistrza: – Zastępca mnie przyjął, trwało to piętnaście sekund. Życzę każdej gminie takich ludzi, którzy inwestorów przyjmują w piętnaście sekund (w tym momencie na sali rozległy się oklaski – red.). Pytam się, czy jest jakaś odpowiedź, a on mówi, że jest negatywna. Ja się pytam, stojąc w drzwiach – dlaczego? On mówi, że radni tak zadecydowali (na sali obrad rozległo się buczenie i wrzaski – red.). To ja się wycofałem, no i przyszedłem tu dzisiaj na sesję.
Relacja inwestora z Opalenicy wyraźnie zdenerwowała burmistrza. – Powoływanie się teraz na niby wypowiedź mojego zastępcy jest totalna amatorką. Nie róbmy z obrad folwarku, cyrku – komentował.
Czym zakończyła się debata? Radni doszli do wniosku, że propozycję Bartosza Remplewicza budowy szkoły sportowej w Szamotułach należy jeszcze raz dokładnie przeanalizować i dopiero po rozważeniu argumentów podjąć decyzję o ewentualnej odmowie udostępnienia mu działki na terenie centrum sportu.
– Ta szkoła i tak powstanie, ona jest już zarejestrowana, jest tylko kwestia jej lokalizacji – przypomina radnym i burmistrzowi dyrektor Damian Dubiel.






















