
Wystawa w muzeum
Stowarzyszenie Jakkolwiek w Szamotułach ma się bardzo dobrze. Czwarta wystawa. Czwarty katalog. Dokument życia społecznego. Myślę o wystawie, która, jak podejrzewam, nie jest ostatnią! Na wystawę przybyły tłumy. Wystawę udostępniono obywatelstwu w miniony czwartek (7 listopada). Warto w tym miejscu wymienić bohaterów wydarzenia: Anna Achtenberg, Łukasz Bernady, Urszula Burman, Roma Cyprowska, Karolina Dąbrowska, Małgorzata Jezierna, Jarek Kałużyński, Regina Piestrzeniewicz, Halina Sługocka, Magdalena Sowińska-Kaczmarek, Halina Woźniak. Przypomnę tylko, że siedzibą Jakkolwiek jest Muzeum – Zamek Górków. Przy okazji wystawy wydano kolejny katalog, czyli bardzo osobisty (subiektywny) „Przewodnik po Ziemi Szamotulskiej część 4 w czerni i bieli”.
Co mi się najbardziej w katalogu wystawy podoba? Subiektywność! Oto kilka zamieszczonych w wydawnictwie przykładów. Romka Cyprowska: „Nie wyobrażam sobie życia bez bliskości lasu. Zawsze się nim otaczałam. Po przeprowadzce w tutejsze strony zdumiałam się, jak blisko stąd do granic Puszczy Noteckiej. Las za północnymi szamotulskimi wioskami prowadzi wprost do jej „rogatek”. Z Szamotuł wystarczy wsiąść na rower i pomknąć w kierunku Szczuczyna. Tam można zrobić sobie przerwę i rozejrzeć się po tej starej siedemsetletniej, malowniczej wiosce. Poza stuletnią neogotycką kostnicą, która dziś służy mieszkańcom jako kaplica, stoi tu trochę starszy budynek dawnej gorzelni”.
Łukasz Bernady: „Gdy zwiedzałem ziemię szamotulską, kościół ewangelicki w Dusznikach przyciągał uwagę już z daleka. Strzelista majestatyczna wieża górowała nad okolicą i była jedną z pierwszych oznak dla przyjezdnego, że zbliża się do miejscowości. Z bliska kościół nie robił już takiego miłego wrażenia. Był zaniedbany, opuszczony, niepotrzebny, niema pamiątka po niemieckojęzycznych mieszkańcach, którzy w wyniku dziejowej zawieruchy po II wojnie światowej opuścili Duszniki”. Anna Achtenberg: „Pierwszy raz miałam styczność ze Szkołą Podstawową nr 3 im. Adama Mickiewicza w dzieciństwie. Zaledwie jako kilkulatka pamiętam, jak przychodziłam do dziadka, który był wówczas dyrektorem tej szkoły. Siadałam w sekretariacie u Cioci Janki na kolanach i pisałam na starej maszynie. Co to była za frajda! Dziadek zawsze powtarzał: Kancelaria to serce szkoły. Szkoła była mi zawsze bliska, gdyż była moim drugim domem, gdzie pracowali moi dziadkowie, rodzice, ciocie, wujkowie (ci prawdziwi i przyszywani). Jako siedmiolatka przekroczyłam próg szkolny nie jako mały berbeć, ale jako uczennica. Byłam dumna z tego, że jestem pierwszoklasistką. Po wielu latach wróciłam na „stare śmieci”, ale nie jako dziecko czy uczeń, ale jako pełnoprawny nauczyciel. Tak, to było moje największe marzenie i dzięki obecnemu dyrektorowi szkoły, udało mi się je spełnić. Pracuję w szkole do dziś i myślę, że pozostanę jej wierna”.
Jarosław Kałużyński: „Na szamotulskim rynku w dzień i w nocy brązowa para tańczy wiwat. Czasami towarzyszą im – skoczne gołębie i rozbrykane wróble”.
Katalog dedykowany jest śp. Małgorzacie Jeziernej. Roma Cyprowska napisała: „Pamięci Gosi Jeziernej. Szamotuły lubiła za zieleń. Szczególnie bliski Jej był Park Zamkowy z basztą Halszki, otoczoną dorodnymi drzewami. Wtedy na obrazku wśród wijącej się roślinności ukazywało się okienko, fragment muru, stare drzwi-obietnica tajemnic. Gosiu, tęsknimy za Twoim światem”.
WAG.
FOTO: Praca Romy Cyprowskiej „Szczuczyn – Grabowiec – Twardowo”
























