Uczniowie i absolwenci szkoły w Kaźmierzu – pod czujnym, a przede wszystkim serdecznym kierunkiem Zenona Cioska – po raz kolejny wzięli do rąk gitary i zanieśli muzykę tam, gdzie jest ona szczególnie potrzebna: do Hospicjum Palium w Poznaniu.
Nie była to zwykła wizyta, lecz spotkanie serc. Struny gitar zabrzmiały cicho, delikatnie, jakby nie chciały zakłócić spokoju, a jednocześnie niosły w sobie ogromną siłę. Kolędy i nastrojowe utwory wypełniły przestrzeń, w której czas płynie inaczej. Muzyka stała się mostem między młodością a doświadczeniem, między nadzieją a refleksją, między tym, co głośne na świecie, a tym, co najważniejsze – w środku człowieka.
Każdy akord był jak ciepły uśmiech, a melodia jak szept: „Jesteśmy tu dla Was”. Dla podopiecznych hospicjum, dla ich bliskich, dla pracowników, ten grudniowy koncert stał się chwilą zatrzymania, oddechu, wzruszenia. A dla młodych muzyków? Lekcją, której nie ma w żadnym podręczniku. Lekcją empatii, wrażliwości i prawdziwego znaczenia słowa razem.
To już kolejny raz, gdy społeczność szkoły w Kaźmierzu pokazuje, że gitara może być czymś więcej niż instrumentem. Może być narzędziem, które niesie pociechę, a Zenon Ciosek – przewodnikiem, który uczy nie tylko akordów, ale i tego, jak grać… na ludzkich emocjach, z szacunkiem, delikatnością i ogromnym sercem.
W świecie pełnym pośpiechu te kilka chwil muzyki w Palium przypomniało, że najpiękniejsze dźwięki nie zawsze są najgłośniejsze. Czasem wystarczy parę gitar, kilka młodych serc i miejsce, w którym cisza słucha najuważniej.
Julia Springer
Tekst zamieszczony w poniedziałkowym numerze Szamotulskiej




















