15 49.0138 8.38624 1 1 7000 1 https://szamotulska.pl 300 true 0
theme-sticky-logo-alt

Fundacja Tlen (O2) w Kotlinie Kłodzkiej

Naszym celem przedszkole w Stroniu Śląskim i pałac w Gorzanowie

Nasza czwarta podróż z pomocą dla powodzian odbyła się jak zwykle utartym szlakiem. Wypracowała go dla nas Małgosia Waliszka z małej osady Lasówka. Lasówka leży na południowych kresach Polski. Wystartowaliśmy o szóstej rano. Dla naszego elan vital (pęd życiowy) to nie był problem. Jechaliśmy zatem na Wrocław, Bardo, Kłodzko, Trzebieszowice, Lądek Zdrój i wreszcie Stronie Śląskie. Między tymi miejscowościami trza dodać jeszcze kilka razy etc., bo mamy jeszcze Ząbkowice Śląskie, Kamieniec Ząbkowicki, Złoty Stok.

Producent zleci klejenie toreb reklamowych i opakowań papierowych

Dolny Śląsk jest przepiękny. Być może na jego architektoniczną naturę wpływ mieli Austriacy, Niemcy, Polacy, Włosi i Czesi, ale moim zdaniem na krajobraz Dolnego Śląska miał wpływ sam Pan Bóg. Wcześniej tym traktem poruszaliśmy się już trzykrotnie. Zawsze wieźliśmy, od mieszkańców naszego powiatu, dobrą nowinę… meble, kable elektryczne, materiały budowlane, generatory, świece, materiały higieniczne i sanitarne, worki i setki innych przedmiotów. Przypomnę tylko, że jeden z generatorów ufundował wybitny polski aktor Artur Barciś („Znachor, „Dekalog”, „Przemytnicy” i „Wierna rzeka”), który w lutym 2025 roku wystąpi dzięki Fundacji O2 w szamotulskim kinie „Halszka”.

Tym razem pojechaliśmy do Stronia Śląskiego. Warto wspomnieć, że wezbrane wody przepływającej przez Stronie „leniwej” rzeki Morawki próbowały zmyć to kilkutysięczne miasto z powierzchni ziemi. Może by się to udało, gdyby nie ludzie. Otuchy w nasze serca wlał popowodziowy krajobraz. Odbudowuje się szkoły, przedszkola, parki, mosty i place zabaw. Idzie to niby wolno, ale przemiłe panie w stronieckim przedszkolu powiedziały nam, że nadzieja „(…) zamienia się z wolna w cud”.

W przedszkolu zostawiliśmy kilkaset zabawek. Z ciekawości udaliśmy się nad rzekę Morawkę, która dzisiaj udaje senny strumyk. Przypomnę tylko, że to właśnie wezbrane wody Morawki przerwały tamę w Stroniu i z tego wzięło się całe nieszczęście.

Potem przez Śnieżnicki Park Krajobrazowy udaliśmy się do renesansowego pałacu w Gorzanowie, gdzie dzięki naszym mecenasom zostawiliśmy farby i meble. Warto wspomnieć, że malowniczo położony Gorzanów zalany został przez Szaloną Nysę Kłodzką i zmył do Odry wiele domów. Fundacja Pałac Gorzanów dotkniętych żywiołem mieszkańców wzięła pod swoją opiekę.

Nie dokonalibyśmy tego bez Waszej pomocy. Dziękujemy Maciejowi Kłaczkiewiczowi (MAC-Benz), Bohdanowi Stanisławiakowi (firma budowlana), Jarkowi Piosikowi (Pioxbud), Maciejowi Wleklakowi (firma Inwestor), firmie Trąbczyńskich za nieustanne wsparcie logistyczne, członkom Rotary Klub Szamotuły, Bogdanowi Nowakowi, synowi legendarnego „kowboja”, Erazmowi Tarczewskiemu i niezrównanej pani Agnieszce Kęsy z Pamiątkowa, dzięki której maluchy ze Stronia Śląskiego odzyskają wiarę w ludzi. Dziękujemy także tym darczyńcom i fundatorom, którzy postanowili pozostać w cieniu. To nie koniec.

Ze Stronia Śląskiego (przedszkole) via malowniczy Śnieżnicki Park Krajobrazowy pojechaliśmy do pałacu w Gorzanowie. Główna fala powodziowa przeszła przez Gorzanów 15 września 2024 roku. Maleńki Gorzanów słynie z dwóch unikatowych zabytków: renesansowego pałacu von Herbersteinów i pięknego kościoła pw. św. Marii Magdaleny. Na architekturę wnętrz obu zabytków wielki wpływ mieli architekci i sztukatorzy zatrudnieni przez Herbersteinów.

Od 2012 roku pałac znajduje się w rękach Fundacji Pałac Gorzanów. „Weduta” pałacu pojawiła się nam na jednym z licznych zakrętów malowniczej drogi. Na dziedziniec założenia wjechaliśmy przez dwie bramy. Nie bez kozery powiedziałem, że dziedziniec pałacu w Gorzanowie jest pewnie większy niż „podwórze” zamku wawelskiego.

Po rozładunku gospodarz obiektu, pani Ola, oprowadziła nas po wnętrzach pałacu. Warto w tym miejscu wspomnieć, że do 2012 roku pałac był w ruinie. Brak dachu, brak stropów, zawalone ściany i zamalowane unikalne polichromie i sztukaterie. Przez dwanaście lat fundacji udało się rozpad pałacowej architektury zatrzymać. Działa hotelik (13 pokoi). Działa restauracja i kawiarenka. Działa dawny dworski pałac, odbywają się w nim koncerty, a obiegowymi korytarzami (krużgankami) można swobodnie poruszać się wokół wybrukowanego dziedzińcem. Ja i mój towarzysz podróży jesteśmy pod wrażeniem pracy, którą fundacja wykonała.

Podczas powodzi fundacja wzięła pod swą kuratelę powodzian z Gorzanowa i najbliższej okolicy. Dlatego też znaczną część ufundowanej przez mecenasów wyprawy pomocy zostawiliśmy w Gorzanowie.

Waldemar Górny

Foto: Z ciekawości udaliśmy się nad rzekę Morawkę, która dzisiaj udaje senny strumyk. Przypomnę tylko, że to właśnie wezbrane wody Morawki przerwały tamę w Stroniu i z tego wzięło się całe nieszczęście

Poprzedni
Następny