
Zbieg newralgicznych okoliczności
Przed zmierzchem w piątek 7 listopada trudno było sprawnie wyjechać z Wronek na północ. Utworzył się długi korek do ronda Europa na Zamościu. Mało kto tego się spodziewał. Co było przyczyną?
W tygodniu poprzedzającym świąteczny trwały roboty drogowe na ul. Myśliwskiej między stacją paliw Orlen i hotelem Olympic. Zerwano wierzchnią warstwę bitumiczną, naprawiono kanalizację i w piątek układano nową nakładkę asfaltową, sterując ruchem wahadłowo. Prace trwały do wieczora. Piątkowe wyjazdy do pracy i powroty z pracy nałożyły się na początek ruchu weekendowego. I dodajmy, że był to długi weekend ze Świętem Niepodległości.
Na „wahadle” zielone światło trwało po 35 sekund na stronę. Kto zobaczył włączające się czerwone, musiał czekać prawie 2 minuty na zmianę. Jakie były tego skutki? Czas sygnału zielonego wystarczał, żeby przejechały wszystkie pojazdy nadjeżdżające ul. Myśliwską z zachodu. Niestety, natężenie ruchu od strony ronda Europa było kilkukrotnie większe. Długi ogonek pojazdów oczekujących na wahadle wychodził na rondo i poza nie. Czasem wystarczył jeden niekumaty kierowca, który stanął na środku pasa ruchu na obwiedni, blokując wciąż możliwy przejazd dla innego kierunku, żeby rondo stanęło „na dębowo”. W szczycie korek sięgał więc mostu na Warcie i kończył się na ul. Chrobrego. Przejazd od mostu do stacji paliw Orlen zabierał niektórym 10 minut. Niby niewiele, ale kto utkwił w korku, ten wie, że czas w nim spędzony jest zawsze jakby dwa-trzy razy dłuższy. Po godzinie 17 sytuacja zaczęła się normalizować. Może następnym razem warto ostrożniej dobierać terminy i godziny newralgicznych robót?
Artykuł zamieszczony w poniedziałkowej Szamotulskiej
























