
Perły znakologii w powiecie szamotulskim
Przez kilkanaście miesięcy nie działał „radar” (detekcja prędkości) sygnalizacji przy przejściu dla pieszych na ul. Piotrowskiej w Zielonejgórze. Po naprawie parę tygodni temu detekcja powróciła, ale układ nie działa prawidłowo. Sygnalizacja potrafi „ukarać” czerwonym światłem Bogu ducha winnego lub przepuścić pirata.
Program Czyste Powietrze w nowej odsłonie. Nareszcie ciepły, zdrowy dom na lata
Przed naprawą kierowcy mogli pędzić bez wychowawczych konsekwencji. Zawsze świeciło się dla nich zielone, chyba, że pieszy wcisnął guzik. Kilka tygodni temu detekcja prędkości została naprawiona. Warto dodać, że sygnalizatory dla przeciwnych kierunków ruchu działają niezależnie. Nie patrzmy więc krzywym okiem na kierowców z naprzeciwka, radośnie przejeżdżających przez przejście na Piotrowskiej, gdy my stoimy przed nim na czerwonym świetle.
Niestety, naprawa udała się częściowo. Dla nadjeżdżających od strony mostu na Warcie detekcja działa prawidłowo. Natomiast pojazdy jadące od strony Piotrowa okazjonalnie są zatrzymywane bez powodu. Wadliwa sekwencja wygląda następująco – nadjeżdżający zbyt szybko pojazd dostaje karne czerwone światło. Zasłużenie. Zostaje zatrzymany, przytrzymany przez kilka sekund, po czym sygnalizator przełącza się na zielone światło. Niestety, świeci ono tylko kilka sekund, po czym znów włącza się sygnał czerwony, mimo że pojazdy podążające za „grzesznikiem” dopiero ruszają lub jadą powoli, a w zasięgu czujników radarowych nie ma innych pojazdów. Ani zbliżających się do przejścia z sygnalizacją, ani oddalających się od niego.
Z mojej obserwacji wynika, że w tej chwili system detekcji prędkości sygnalizacji w Zielonejgórze premiuje… piratów drogowych. Jadąc co najmniej 25-30 km/h szybciej niż można, zdążą przelecieć na żółtym świetle.
RB























