15 49.0138 8.38624 1 1 7000 1 https://szamotulska.pl 300 true 0
theme-sticky-logo-alt

W Szamotułach przy żłóbku biegały króliczki

W Poznaniu mamy prawdopodobnie największą ruchomą szopkę bożonarodzeniową w Europie, a w Szamotułach przy żłóbku biegały króliczki

„Szopka w kościele Franciszkanów, przy poznańskim placu Bernardyńskim, budowana jest przez ponad miesiąc i składa się z ponad 200 figur. W centralnym punkcie umieszczono żłóbek i Świętą Rodzinę. Otacza ją ogrom rozmaitych postaci i zwierząt. Nad głowami wiernych poruszają się anioły, po lewej stronie podskakują żabki, a po prawej w drzewo puka dzięcioł… Całość robi niesamowite wrażenie i na pewno warto zobaczyć to na własne oczy…” pisała pięć lat temu na swoim blogu Nałogowa Podróżniczka.

Szopki bożonarodzeniowe bardzo ściśle związane są z zakonem franciszkańskim. Przed 800 laty, w 1223 roku, we włoskim Greccio, to właśnie św. Franciszek po raz pierwszy postanowił „odtworzyć” Grotę Narodzenia Jezusa w Betlejem, a całą uroczystość opisał zakonnik i kronikarz, Tomasz z Celano (1190-1260). W Wigilię Bożego Narodzenia Franciszek zwołał swoich braci i lud z pobliskich miejscowości do jaskini w lesie, w której był już przygotowany żłóbek, słoma i siano. Przyprowadzono owce, a przy żłobie uwiązano woła i osła.

W takim otoczeniu, o północy była sprawowana Najświętsza Ofiara, aby Boże Dziecię pod postaciami Chleba i Wina mogło przyjść tak samo, jak w stajence betlejemskiej. Przed ołtarzem w żłobie leżała figurka dzieciątka Jezus i – jak mówi legenda – obecni ze zdumieniem zobaczyli, że gdy zbliżał się do niej Franciszek, figurka ożywała, a maleńki Jezus wyciągał rączki ku Biedaczynie z Asyżu. Jaskinia i las zostały rozświetlone przedziwnym nieziemskim światłem, a w sercach ludzi zapanowały radość i pokój.

Czy jednak żeby zobaczyć prawdziwą franciszkańską szopkę musimy pojechać aż do Poznania? Nie, oczywiście, że nie musimy! Mamy wszak w naszym powiecie aż dwa kościoły franciszkańskie: jeden we Wronkach, przy ulicy Mickiewicza, niedaleko kładki przez Wartę, a od niedawna franciszkanie odzyskali również swój stary klasztor w Szamotułach. W niewielkiej przestrzeni franciszkańskiego kościółka we Wronkach już od dawna przygotowywano tradycyjne franciszkańskie szopki wypełniające całe prezbiterium i wchłaniające ołtarz, jako ważną część całej instalacji. W tym roku dołączyli do tradycji również franciszkanie szamotulscy.

Budowa rozpoczęła się prawie miesiąc przed świętami. Najtrudniejsze i wymagające pomocy parafian było zainstalowanie sklepienia niebieskiego, czyli ogromnej ilości ciemnoniebieskiej materii zawieszonej pod sufitem na metalowej konstrukcji. Sklepienie wyszło „jak żywe”, choć brat Bartłomiej nie jest podobno do końca zadowolony. Będzie więc co zmieniać w przyszłym roku. Na ołtarzu głównym zbudowano Betlejem z szeregiem rozświetlonych domków, ale cóż, jak wiadomo, Święta Rodzina nie znalazła w nich miejsca. Za to czuwa nad nią zatrzymany w locie anioł.

Dziś skończył się już okres świętowania Bożego Narodzenia i szamotulskiej szopki w całości już pewnie nie zobaczymy. Nie była może jeszcze tak bogata jak ta wroniecka czy poznańska, ale za to przy żłóbku biegały prawdziwe, żywe króliczki. Wszystko zresztą jeszcze przed nami. Jak wiadomo, wszystkie franciszkańskie szopki co roku wzbogacają się o nowe figury, nowe zwierzątka, nowe pomysły. Oby tylko ojciec Bartłomiej pozostał z nami w Szamotułach.

(bel)

Poprzedni
Następny