
Ostra dyskusja o pieniądzach dla strażaków ochotników
– W połowie roku wpłynął wniosek do burmistrza od Zarządu Gminnego OSP w Szamotułach, aby zdecydowanie podnieść stawkę ekwiwalentu pieniężnego za udział w działaniach ratowniczych i przygotowany przez burmistrza projekt uchwały jak najbardziej wychodzi naprzeciw temu wnioskowi – przekonywał samorządowców Karol Hartwich, sekretarz gminy Szamotuły.
Producent zleci klejenie toreb reklamowych i opakowań papierowych
W kwietniu 2023 roku szamotulska rada miejska ustaliła ekwiwalent pieniężny dla strażaków ochotników w kwocie 13 zł za udział w akcjach ratowniczych oraz 10 zł za udział w szkoleniach (w obu przypadkach za każdą rozpoczętą godzinę). Obie stawki były identyczne z uchwalonymi w lutym 2022 roku, kiedy to po raz pierwszy wprowadzono w życie ekwiwalenty.
– Wszyscy druhowie opowiedzieli się jasno, że nie wykonują swoich zadań dla pieniędzy, a jeśli znajdą się jakieś pieniądze, to wolą je przeznaczyć na zakup nowego sprzętu. Głównie chodzi o nowy wóz gaśniczy dla OSP Otorowo – komentował w 2022 r. decyzję radnych Jacek Gołąb, ówczesny prezes OSP w Szamotułach.
Inflacja spowodowała, że stawka 13 zł stała się dość symboliczna, strażacy zasugerowali więc burmistrzowi jej podwyższenie. Początkowo mowa była o 40 zł, ale jak wyjaśnia Józef Poradzisz, obecny prezes OSP Szamotuły, strażacy po zapoznaniu się z nakreślonymi przez burmistrza Piotra Michalak możliwościami finansowymi gminy, zaproponowali stawkę 25 zł.
– My zaproponowaliśmy 25 złotych, a burmistrz zaproponował podwyżkę o 100 procent, czyli 26 złotych – wspomina przebieg rozmów prezes Poradzisz. – Jesteśmy wprawdzie ochotnikami, nie pomagamy ludziom dla wynagrodzenia, ale trzeba pamiętać, że strażacy ponoszą pewne koszty, jak chociażby koszt prania odzieży po powrocie z każdej akcji ratowniczej czy po ćwiczeniach. Ekwiwalent ma więc swoje uzasadnienie – tłumaczy.
Spór o szkolenia i zabezpieczenia
W przedstawionym radnym projekcie stawek ekwiwalentu pieniężnego burmistrz zaproponował kwotę 26 zł za udział w akcjach ratowniczych, 10 zł za udział w szkoleniach lub ćwiczeniach (5 zł dla kandydatów na strażaków) oraz 15 zł za udział w tzw. zabezpieczeniach (strażacy z OSP pełnią dyżur w czasie, kiedy nie ma na miejscu strażaków z Państwowej Straży Pożarnej, zastępują PSP).
Zdaniem radnego Mariana Jusia, o ile 26 zł za udział w wyjazdach do zdarzeń jest jak najbardziej akceptowalne, to już stawka 10 zł za udział w szkoleniach jest niewystarczająca. W imieniu klubu radnych Koalicja dla Szamotuł zaproponował podwyższenie jej do 15 zł.
– Jest istotne, aby ratownik, strażak, był szkolony. Każdy strażak ćwiczy, uczy się dla społeczeństwa, aby dzięki tej swojej wiedzy mógł ratować kogoś. Wypłacanie ekwiwalentu w wysokości 10 złotych uważam za nieadekwatne do ćwiczeń wykonywanych w pełnym umundurowaniu – argumentował.
Radny Juś przekonywał, że również stawka 15 zł za tzw. zabezpieczenia jest dyskusyjna. – Ja nie wiem, dlaczego chcielibyście państwo pokrzywdzić tych strażaków, którzy pracują na zabezpieczeniu, wykonują odpowiedzialną funkcję, bo zastępują PSP, dając im kwotę 15 złotych. To jest dla mnie absolutnie niezrozumiałe – zaznaczał.
Takie były ustalenia
Burmistrz Piotr Michalak przekonywał radnych, że zaproponowane stawki ekwiwalentu to efekt dogadania się w tej sprawie ze strażakami.
– Stawka 13 złotych dotychczas obowiązująca wynikała z niepisanej umowy między strażakami a gminą. Strażacy nie chcieli podwyżki, bo woleli, aby pieniądze przeznaczyć na doposażenie jednostek. Ale strażacy pojawili się u mnie w czerwcu z wnioskiem o podwyżkę ekwiwalentu – wyjaśniał. – Spotkałem się dwukrotnie z komendantami wszystkich jednostek OSP z terenu gminy i ustaliliśmy, po konsultacjach, że podniesienie stawki z 13 do 26 złotych w stu procentach ich satysfakcjonuje. Pytałem komendantów o inne pozycje, mówili żeby je zostawić, nie widzieli potrzeby zmian.
Zdecydowanie odmienny punkt widzenia na problem pieniędzy dla strażaków ochotników przedstawiła radna Joanna Gzyl. Zaproponowała zwiększenie stawek za szkolenia i zabezpieczenia o 5 zł. – I to jest smutne, że my, jako radni nie potrafimy równo potraktować każdego człowieka, człowieka, który oddaje swoje zdrowie i życie ratując czasami życie ludzkie – mówiła dramatycznym głosem. – Na drugiej sesji, gdzie ustalono wynagrodzenie dla burmistrza, pani przewodnicząca mówiła o godności, że burmistrz powinien godnie zarabiać. Pani radna Gaj mówiła, że powinien zarabiać maksymalną stawkę, jako zachętę dla pracy burmistrza. A co z godnością tych strażaków? – pytała retorycznie.
„To jest poziom piaskownicy”
– Poziom pani populizmu jest żenujący, nie mam żadnych oporów, żeby tak to podsumować. Nikt tutaj nikogo nie krzywdzi, jest to propozycja wszystkich strażaków – ripostował Piotr Michalak. Przepełnioną emocjami wypowiedź radnej Gzyl nazwał „wypowiedzią pod publiczkę”, „próbą zaistnienia publicznie”.
– Rozmawiałem ze środowiskiem, wszyscy wszystko rozumieją, po czym mamy taki populizm! Odnoszenie się do mojego wynagrodzenia jest po prostu nieporozumieniem, to jest poziom piaskownicy, żenujący, jestem zasmucony – podkreślał.
– Ja bardzo proszę przestać mnie obrażać, musi pan sobie ze mną poradzić panie burmistrzu – stwierdziła dość tajemniczo Joanna Gzyl.
– Nie muszę sobie z panią poradzić, bo ja nie mam żadnego problemu. To pani ma problem z zaakceptowaniem faktu, że to ja jestem burmistrzem, co musimy wszyscy publicznie odczuwać. Między innymi podczas sesji – nie gryzł się w język burmistrz.
Słowo o godności
Gorącą dyskusję uspokoił stonowany głos radnej Anny Gaj. – Chciałabym tylko powiedzieć, że myślę, że ta stawka ekwiwalentu godności strażakom nie odbiera. A mam w rodzinie sporo strażaków ochotników i w życiu nie chciałabym im godności odebrać. Myślę, że ta stawka nie rekompensuje im poświęcenia i czasu, który poświęcają na swoje działania, bo jak wiadomo strażacy dużo więcej robią bez żadnego wynagrodzenia, po prostu działają, bo to jest ich misja, a często też pasja i chęć poświęcenia, pomocy ludziom – tłumaczyła radnym.
I dodała: – A z tego, co ja wiem, to strażacy najbardziej by od nas oczekiwali zakupu sprzętu, bo tego im brakuje. I odzieży ochronnej. Nie słyszałam, żeby jakiś strażak narzekał na stawkę, że ma za niską. A rozmawiałam ze zwykłymi strażakami, nie komendantami. Praca w ochotniczej straży wynika z pasji, z chęci pomocy ludziom, a nie z chęci zarobienia pieniędzy.
– Tak, strażacy mają swoją godność, swój honor – zgodził się z Anią Gaj Marian Juś.
Po chwilami burzliwej wymianie poglądów rada zaakceptowała większością głosów stawki ekwiwalentu dla strażaków ochotników zaproponowane przez burmistrza.
Marek Libera



















