
Zderzenie dwóch aut koło Wróblewa
W piątek 20 grudnia doszło do kolizji na drodze wojewódzkiej nr 186 Wróblewo – Łucjanowo. Około godz. 6.50 na prostym odcinku drogi zderzyły się volkswagen golf i opel meriva.
Oba samochody jechały w kierunku Wróblewa. Do tablicy obszaru zabudowanego brakowało im około 300 metrów. Mieszkaniec Chrzypska Małego kierujący oplem postanowił wyprzedzić volkswagena prowadzonego przez mieszkańca Gnuszyna…

Po zderzeniu samochody zatrzymały się w płytkim rowie
Oba samochody jechały w kierunku Wróblewa. Do tablicy obszaru zabudowanego brakowało im około 300 metrów. Mieszkaniec Chrzypska Małego kierujący oplem postanowił wyprzedzić volkswagena prowadzonego przez mieszkańca Gnuszyna. Zachęciło go to, że na prostym odcinku volkswagen zaczął hamować i zjeżdżać bliżej prawej strony, ale nie spodziewał się, że był to początek zawracania. W konsekwencji uderzył w lewy bok volkswagena, spychając go do płytkiego rowu. Meriva zatrzymała się kilka metrów dalej, po tej samej stronie jezdni, intensywnie brocząc na jezdnię płynami eksploatacyjnymi z rozbitego przodu.
Służby zostały wysłane na miejsce o godz. 6.57. W akcji wzięły udział dwa zastępy OSP Wronki, dwa PSP JRG Szamotuły, po jednym OSP Kłodzisko i OSP Wróblewo, Zespół Ratownictwa Medycznego i policja.
– Kierujący zostali przetransportowani do szpitala. Z uwagi na brak poważnych obrażeń u pokrzywdzonego, sprawa została zakwalifikowana jako kolizja, a jej sprawca został ukarany mandatem karnym – poinformowała starsza aspirant Sandra Chuda, oficer ds. prasowych Komendy Powiatowej Policji w Szamotułach. Strażacy odłączyli akumulatora i usunęli szeroką smugę rozlanych płynów z jezdni. Utrudnienia w ruchu trwały blisko 2 godziny.
Unikajmy jak ognia nagłych manewrów sprowokowanych radykalną zmianą celu jazdy. Pośpiech jest wtedy złym doradcą. Wybór miejsca do zawrócenia nie może być przypadkowy i spontaniczny. Łatwo kończy się to „wtopieniem w krajobraz” i utknięciem jedną osią w miękkim poboczu, uszkodzeniem auta o kamień lub pień ukryty w głębokiej trawie na poboczu, a w najgorszym razie kolizją z innym pojazdem, którego kierowca nie spodziewa się nagłej wolty. O wiele bezpieczniej jest wykorzystać do nawrotki utwardzony zjazd do posesji lub boczną drogę. Sprawca tej kolizji miał możliwość zawrócenia na szerokim i dobrze utwardzonym zjeździe w gruntową drogę zaledwie 110-120 metrów dalej. A nawet, jeżeli chciałby zachować nieskazitelną czystość auta, to 300 metrów dalej był asfaltowy i jeszcze szerszy zjazd do kilku posesji na skraju Wróblewa.
RB




















